Przejdź do treści

Jak efektywnie zagospodarować pasmo 800 MHz?

Data: 2016-04-05 12:32:00
Jak efektywnie zagospodarować pasmo 800 MHz?

Na nieefektywnym podziale pasma 800 MHz LTE stracą klienci i rynek - przekonuje firma kosnulitngowa EY. Problem w tym, że interesy operatorów w tej kwestii bardzo się różnią. 

Sprawa rozdziału częstotlwości LTE, które w ubiegłym roku były przedmiotem aukcji prowadzonej przez  UKE,  powinna zostać zakończona w ciągu półtora miesiąc. Magdalena Gaj, prezes UKE zapowiada, że decyzję w sprawie ostatnich częstotliwości dla mobilnego internetu LTE wyda najpóźniej 15 maja.

Obecnie postępowanie rezerwacyjne (decyzje rezerwacyjne zostały wydane w styczniu) toczy się w drugiej instancji ze względu na złożone przez operatorów wnioski o ponowne rozpatrzenie sprawy. Sprawę rozdziału wylicytowanych częstotliwości skomplikowała szczególnie rezygnacja NetNet z bloku E, co oznacza, że powinien on przypaść T-Mobile, którego oferta w wysokości 2,02 mld zł była druga w rankingu. Firma ta chciałaby jednak dokonać zamiany bloków z P4 (sieć Play).  Play widzi jednak w tym ryzyko prawne, bo według operatora, tryb rezygnacji NetNet z bloku budzi istotne wątpliwości. 

Magdalena Gaj w rozmowie z Dziennikiem Gazeta Prawną stwierdza jednak, że wycofanie się NetNet jest prawomocne. Regulator ma potwierdzenie, że spółka kojarzona z Zygmuntem Solorzem-Żakiem, nie jest zainteresowana blokiem. Zastrzega jednak, że obserwując zachowania tego podmiotu, można dojść do wniosku, że opóźnia on innym możliwość świadczenia usług. 

Tymczasem firma doradcza EY przygotowała na zlecenie T-Mobile raport, w którym dokonuje oceny efektywności różnych scenariuszy zagospodarowania pasma 800 MHz.  Jak podkreślają jego autorzy, UKE stoi dziś przed wyzwaniem powtórzenia procesu alokacji zgodnie z jednym z trzech wariantów: 

Scenariusz A – zakłada przyznanie T-Mobile bloku, na który rezerwacja została pierwotnie przyznana firmie NetNet bez zmian w alokacji pozostałych rezerwacji. Według EY rozwiązanie takie jest niepożądane z punktu widzenia efektywnego zarządzania pasmem, ponieważ nie pozwala na zaoferowanie klientom wyższych prędkości dostępu do Internetu i oznacza konieczność przeznaczenia większej części pasma na kanały sygnalizacyjne. Powoduje obniżenie jakości usług świadczonych abonentom poprzez zwiększenie złożoności sieci, stwarza ryzyko wystąpienia zakłóceń sygnału (intermodulacje trzeciego rzędu), a także utrudnia współpracę międzyoperatorską zwiększając tym samym koszty budowy sieci.

Scenariusz B – polega na rozdzieleniu pasm należących do T-Mobile oraz Orange blokiem sieci Play. Jego zaletą jest zachowanie ciągłości rezerwacji operatorów posiadających po 10 MHz, jednak wedlug EY rozdzielenie zasobów T-Mobile i Orange, współdzielących infrastrukturę w ramach spółki Networks! oznacza, że ze względu na ograniczenia techniczne nadajników (zdolność do obsłużenia maksymalnie jedynie 20 MHz ciągłego pasma), do budowy sieci o tym samym zasięgu i pojemności potrzebna będzie znacząco większa liczba urządzeń nadawczych. To z kolei pociąga za sobą konieczność przeznaczania przez operatorów większych środków na zakup nadajników, wygeneruje zapotrzebowanie na większą liczbę masztów nadawczych, wzmocnienie ich konstrukcji w związku z większym obciążeniem, a także utrudni współpracę międzyoperatorską polegającą na udostępnianiu niewykorzystanych miejsc na masztach nadawczych innym podmiotom.

Scenariusz C – zakłada przyznanie T-Mobile i Orange pasm o szerokości po 10 MHz położonych obok siebie, a sieci Play blok znajdujący się na drugim krańcu spektrum. Autorzy opracowaniu uwazają, że wariant ten gwarantuje zgodność z zasadą optymalnego wykorzystania pasma, ponieważ pozwala na maksymalizację zasobów – stworzenie dwóch sieci działających z pełnymi prędkościami, jakie są możliwe do osiągnięcia z wykorzystaniem 10MHz, uniknięcie ryzyka zakłóceń, zapewnienie poprawnej jakości – a jednocześnie minimalizację wydatków inwestycyjnych poprzez optymalne wykorzystanie masztów zarządzanych przez spółkę Networks!, a także budowę sieci z przy minimalnej liczbie nadajników.

EY podkreśla, że konieczność montowania dodatkowych urządzań spowoduje ograniczenie przestrzeni na masztach, a tym samym uniemożliwi udostępnienie wolnej infrastruktury firmom konkurencyjnym, jak dzieje się dziś. Sytuacja taka skutkowałaby ograniczeniem tempa rozwoju LTE w Polsce i gorszą dostępnością sieci, szczególnie na terenach mniej zurbanizowanych i wiejskich. 

Według wyliczeń EY, jeśli bloki pasma zdobyte przez współpracujące ze sobą w obszarze infrastruktury i częstotliwości Orange Polska i T-Mobile Polska nie będą sąsiadowały, cały rynek komórkowy wyda dodatkowo od 175 mln zł do 971 mln zł złotych, a dwaj zainteresowani nie uzyskują i tak optymalnych parametrów usług. Autorzy opracowania przyjętli też, że rozbudowa stacji bazowej (masztu z nadajnikami) o system LTE w paśmie 800 MHz może kosztować 49,2 tys. zł, gdy częstotliwości operatorów będą ułożone obok siebie. Z kolei jeśli będą oddzielone koszty te wzrastają 76,3 tys. zł. W zależności od tego, ile masztów trzeba by zmodernizować operatorzy Orange i T-Mobile musieliby wydać od 27 mln zł do 217 mln zł.

- Szerokość pasma przekłada się wprost na maksymalne prędkości transmisji danych, jakie na bazie posiadanego spektrum operator może zaoferować końcowemu użytkownikowi. I tak sieć LTE tworzona na bazie widma o szerokości 10 MHz może pracować z maksymalną prędkością 70 Mbps, a sieć budowana na bazie 5 MHz nie osiągnie przepustowości większej niż 35 Mbps. Kluczowym jest także fakt, że dla częstotliwości 800 MHz nie opracowano standardów umożliwiających tzw. „agregację pasma”, a więc łączenie niesąsiadujących ze sobą bloków – tłumaczy Piotr Mieczkowski, ekspert telekomunikacyjny w Dziale Doradztwa Biznesowego EY.

W przypadku przyznania operatorowi dwóch bloków oddalonych od siebie, prędkość maksymalna transmisji danych nie będzie wyższa niż w przypadku wykorzystania jedynie jednego bloku z o połowę mniejszym spektrum.

EY twierdzi, że tealizacja scenariuszy A bądź B będzie skutkować niższą jakością transmisji oraz wyższymi kosztami inwestycji w infrastrukturę. To z kolei pociągnie za sobą rezygnację z atrakcyjnych promocji dla klientów, ograniczenie innego rodzaju inwestycji w infrastrukturę czy rozwoju innowacyjnych usług telekomunikacyjnych.

- Takie decyzje nie pozostaną bez wpływu na rozwój rynku telekomunikacyjnego oraz jakość oferty usług dostępnych dla klientów.  Nieoptymalna aranżacja pasma 800 MHz będzie skutkować wolniejszym tempem rozwoju usług cyfrowych, co może wyhamować dynamikę rozwoju polskiej gospodarki – podsumowuje Krzysztof Pigłowski, partner w Dziale Doradztwa Biznesowego EY.

Czy jednak pasmo 800 MHz zostanie zagospodarowane, tak jakby chciał T-Mobile, nie jest pewne.
Magdalena Gaj w rozmowie z Dziennikim Gazetą Prawną podkreśla, że pomijając kwestie prawne, nie może patrzeć na efektywność z punktu widzenia jednego operatora. - Przesuwając P4 na inny blok, musiałabym stwierdzić, że oni nieefektywnie wykorzystują częstotliwości. A to nieprawda, Play wystąpił do nas z 327 wnioskami o pozwolenia radiowe na częstotliwości 800 MHz, a ponad 700 urządzeń wpisał do rejestru. Myślę, że minimum połowę z tej liczby już uruchomił. Musimy sprawdzić, jakie konsekwencje będzie miało przeniesienie ich teraz na inny kanał. Wszystko to analizujemy, czekamy też na zamówioną analizę prawną. Strony dowiedzą się o mojej decyzji w procedurze administracyjnej, a nie z prasy  – mówi gazecie Magdalena Gaj.

Rynkowi konkurenci T-Mobile i Orange mają obawy, że sieci te miałyby razem pasmo o łącznej szerokości 20 MHz, co dawałoby im istotną przewagę technologiczną i rynkową nad konkurentami,  nawet zakładając ograniczenia prawne takiej współpracy.  Tak więc o ile zamiana bloków 800 MHz jest dla T-Mobile bardzo korzystna, to dla Playa już niekoniecznie. 

Marek Jaślan

Zdjęcie: Photogenica

, wydruk, pdf , Prześlij znajomym

LTE, 800 Mhz, Magdalena Gaj, UKE, Firma doradcza EY, T-Mobile, Play, częstotliowości, pasmo, raport, sieci komórkowe

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować.

Komentarze

Brak komentarzy

przeczytaj_tresc_ponownie