Kwestia bezpłatnego dostępu do Internetu przez publiczne hotspoty nadal wywołuje sporo kontrowersji. Niektórzy z operatorów telekomunikacyjnych twierdzą, ze taka działalność samorządów stwarza im konkurencję za publiczne pieniądze. Z drugiej strony korzystający z darmowych usług i samorządowcy pytają, jaki sens mają ograniczenia nakładane przez Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) przy wydawaniu zgody na darmowy publiczny Internet.
Kwestia bezpłatnego dostępu do Internetu przez publiczne hotspoty nadal wywołuje sporo kontrowersji. Niektórzy z operatorów telekomunikacyjnych twierdzą, ze taka działalność samorządów stwarza im konkurencję za publiczne pieniądze. Z drugiej strony korzystający z darmowych usług i samorządowcy pytają, jaki sens mają ograniczenia nakładane przez Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) przy wydawaniu zgody na darmowy publiczny Internet.
Zarówno operatorzy, jak i samorządowcy wyrażali głośno tego typu wątpliwości podczas konferencji „Uwarunkowania formalno-prawne realizacji projektów w zakresie dostępu szerokopasmowego”. Na ich pytania odpowiadała Renata Piwowarska, dyrektor departamentu detalicznego rynku telekomunikacyjnego w UKE
- Można wymienić kilka powodów, dla których urząd wspiera uruchamianie darmowych hotspotów. Są to: walka wykluczeniem cyfrowym, umożliwienie obywatelom załatwiania spraw drogą elektroniczną, czy turystom okazjonalnego dostępu od sieci – mówiła Renata Piwowarska. Podkreśliła też, że zazwyczaj darmowe hotspoty, gdzie dostęp do Internetu jest ograniczony, powodują wzrost popytu na komercyjne usługi operatorów. Ich uruchomienie ma też mobilizować przedsiębiorców telekomunikacyjnych do modernizacji infrastruktury.
Zanim ruszą hotspoty
Zanim jednak gmina czy powiat uruchomi hotspoty musi spełnić kilka warunków. Przede wszystkim musi podjąć uchwałę w sprawie rozpoczęcia działalności telekomunikacyjnej, a potem złożyć wniosek o wpis do rejestru jst wykonujących działalność w zakresie telekomunikacji. Dopiero potem może starać się o zgodę prezesa UKE na prowadzenie takiej działalności, składając wniosek. Musi być on odpowiednio umotywowany. UKE sprawdza bowiem, czy taka działalność nie zakłóci rynkowej konkurencji i czy będzie sprzyjać rozwojowi lokalnego rynku. Dlatego też w swym wniosku samorząd musi przekonać urząd, że jego działalność w zakresie telekomunikacji nie prowadzi do dyskryminacji działających operatorów, nie zahamuje ich inwestycji. Jst powinna też wykazać, że potrzeby mieszkańców w zakresie dostępu do globalnej sieci są niezaspokojone.
Jak to zrobić? Gmina musi się tu zachować podobnie jak przedsiębiorąca i zebrać informacje o rynku, na którym będzie świadczyć usługę. Powinna więc sprawdzić, jacy operatorzy oferują dostęp do Internetu, o jakich parametrach i zbadać zapotrzebowanie mieszkańców w zakresie dostępu do sieci. W tym celu może np. przeprowadzić badanie ankietowe. Konieczne jest też przeprowadzenie konsultacji z lokalnymi przedsiębiorcami telekomunikacyjnymi. Celem tego jest sprawdzenie czy na obszarze istnieją rozwiązania alternatywne umożliwiające zapewnienia mieszkańcom dostępu do usługi szerokopasmowego Internetu. Z takiej możliwości swego czasu skorzystała gmina Mszczonów (woj. mazowieckie), gdzie burmistrz namówił Netię, by w mieście zaczęła świadczyć usług mieszkańcom. W zamian za to samorząd reklamuje usługi operatora przez serwis miejski.
– Samorząd powinien zaproponować lokalnym przedsiębiorcom telekomunikacyjnym, aby to oni świadczyli mieszkańcom usługi dostępu do sieci na określonych warunkach - mówiła Renata Piwowarska.
Przy czym jst mają do wyboru klika modeli współpracy z operatorem. W pierwszym, gmina może ogłosić przetarg na świadczenie takiej usługi przez operatora, który wykorzysta do tego swą sieć. Gdy samorząd sam wybudował infrastrukturę telekomunikacyjną, to może ogłosić przetarg na jej eksploatację, powierzając zwycięzcy konkursu świadczenie bezpłatnej uslugi użytkownikom końcowym. Istnieje też możliwość, że gmina sama będzie eksploatować wybudowaną przez siebie sieć i świadczyć na niej usługi. – To trzecie rozwiązanie samorządy powinny stosować, gdy okaże się, że operatorzy nie wyrażają zainteresowania do współpracy z jst w tym zakresie – podkreśliła Renata Piwowarska.
Niezależnie od wybranego modelu działalności gmina musi ograniczyć funkcjonalność oferowanej usługi. UKE stawia sprawę jasno: bezpłatny Internet nie powinien zastępować komercyjnych usług oferowanych na rynku.
Na co zwraca uwagę UKE?
Prezes UKE, oceniając wniosek jst w sprawie świadczeniu usługi bezpłatnego internetu lub za cenę niższą niż rynkowa, z jednej strony bierze pod uwagę interes użytkowników końcowych (przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu), z drugiej sytuację na lokalnym rynku usług telekomunikacyjnych. – UKE stara się wyważyć racje wszystkich stron, a jednym z celów jest zawsze poprawa warunków efektywnego inwestowania w infrastrukturę telekomunikacyjną przez operatorów – mówiła Renata Piwowarska.
Dlatego też w decyzjach prezesa UKE nakładane są różne ograniczenia dotyczące świadczenia usługi bezpłatnego Internetu. Dotyczą one maksymalnej prędkości wysyłania i odbierania danych (np. nie więcej niż 256 kbit/s). Limitowany jest też czas jednorazowej sesji w ramach nieodpłatnego dostępu (np. nie dłuższy niż 60 minut) . Kolejne spotykane ograniczenie to ustalenie miesięcznego limitu transferu danych (np. nie więcej niż 750 MB dla użytkownika).
Oczywiście każdy przypadek UKE bada indywidualnie i mogą się zdarzyć sytuacje, że ograniczenia będą mniej restrykcyjne.
Marek Jaślan
Powiązania
Portal zrealizowany w ramach projektu nr POIG.07.01.00-00-019/09, pn. System Informacyjny o infrastrukturze szerokopasmowej i portal Polska Szerokopasmowa, współfinansowanego przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007-2013