Przejdź do treści

Wzrasta popularność wrocławskiego miejskiego Internetu

Data: 2014-09-17 14:48:00
Wzrasta popularność wrocławskiego miejskiego Internetu

Sieć wrocławskich darmowych hotspotów rozwija się. Najchętniej korzystają z niej turyści i studenci. Większy ruch w sieci notowany jest w dni pogodne, a szczyt sezonu przypada na miesiące wakacyjne w terminalu Portu Lotniczego i na kolejowym Dworu Głównym.

Sieć wrocławskich hotspotów, funkcjonująca pod nazwą Miejski Internet, liczy obecnie 147 urządzeń. Oprócz nich kolejnych 250 zainstalowano w placówkach edukacyjnych. Znajdują się one we wszystkich wrocławskich szkołach. Jak się dowiedzieliśmy od Michała Adamczaka, głównego informatyka Centrum Usług Informatycznych we Wrocławiu, w tym roku w miesiącach wakacyjnych z Miejskiego Internetu korzysta średnio niemal pięć tysięcy osób dziennie. To prawie pięć razy więcej niż o tej samej porze w zeszłym roku.

Ruch jak na dworcu

Co spowodowało tak lawinowe zwiększenie liczby korzystających z darmowego wrocławskiego Wi-Fi? Zdaniem Grzegorza Zeglera, kierownika działu miejskiej transmisji danych Centrum Usług Informatycznych, wpłynęła na to większa informacja o Miejskim Internecie oraz lepsze rozlokowanie samych urządzeń. Pojawiły się one np. w poczekalni Dworca Głównego. Również każdy peron otrzymał swój własny hotspot. W efekcie tylko 16 sierpnia 2014 roku odnotowano 750 zalogowań z tego właśnie rejonu.

Większy ruch jest również zasługą lepszej informacji. W drugiej połowie ubiegłego roku na wrocławskich ulicach pojawiły się tabliczki informujące o dostępie do Miejskiego Internetu. W efekcie zaczęły z niego korzystać osoby, które wcześniej o jego istnieniu nie miały pojęcia.
– Najwięcej informacji o usłudze otrzymaliśmy od osób, które czekają na tramwaje i autobusy. Mimo że w większości są to mieszkańcy Wrocławia, o możliwościach nie mieli pojęcia. Teraz dziękują, bo łącząc się z Internetem zabijają sobie czas oczekiwania na pojazd – mówi Zegler. Tak się dzieje na przykład w dużym punkcie przesiadkowym na placu Jana Pawła II.

Wykorzystaniu hot spotów sprzyja także ciągle zwiększający się ruch na wrocławskim lotnisku. Jak zauważa Michał Adamczak, w porcie lotniczym odnotowuje się więcej połączeń niż na ruchliwym dworcu kolejowym. 16 sierpnia logowało się około 770 osób. Ale na samolot czeka się dłużej  niż na pociąg, dlatego też i ruch w sieci na lotnisku jest większy.

Okazuje się także, że teoretyczne wyliczenia optymalnego rozmieszczenia urządzeń nie zawsze idą w parze z praktyką. Przykładem może hotspot umieszczony przy bulwarze Jasińskiego, który tak bardzo zmienił propagację rozsyłanych przez siebie fal, gdy z drzew spadły liście, że stał się niemal całkiem bezużyteczny. Trzeba było poszukać dla niego nowej, lepszej lokalizacji w której sprawdzać się będzie przez cały rok.

Dla turysty i studenta

Miejski Internet swoim zasięgiem obejmuje tereny atrakcyjnie turystycznie i okolice uczelni. Należą do nich między innymi Rynek wraz z placem Solnym oraz częścią ulic Kuźniczej i Oławskiej, tereny wokół Hali Stulecia, terminal Portu Lotniczego, Ostrów Tumski, rondo Reagana, cały teren wyspy Słodowej, Aquapark, Dworzec Główny PKP ze wspomnianymi już peronami, okolice Stadionu Wrocław i Panoramy Racławickiej oraz Politechniki Wrocławskiej, które również są często wykorzystywane przez studentów.

Jak wszystkie publicznie dostępne darmowe hotspoty również i te wrocławskie podlegają ograniczeniu narzuconemu przez Urząd Komunikacji Elektronicznej. Korzystając więc z miejskiego Internetu nie połączymy się ze wszystkimi wybranymi stronami (blokowane są na przykład te o treści pornograficznej). Nie są możliwe połączenia typu "peer to peer". Czas trwania jednej sesji nie może być dłuższy niż godzina, a miesięczny limit transferu danych wynosi 750 MB na jednego użytkownika.


Ograniczona jest również prędkość transmisji (download max 384Kb/s, upload max 128Kb/s). Te prędkości często irytują turystów, którzy najczęściej win za słabe łącze obarczają miejskich urzędników, nie dociekając skąd faktycznie one się biorą. Oficjalnych skarg wpływających do wrocławskiego ratusza jednak prawie nie ma.
– W ubiegłym roku odnotowaliśmy grubo ponad milion logowań do Miejskiego Internetu. Ze skargą na jego kiepskie działanie wpłynęło do nas jedynie dwadzieścia pism –twierdzi Grzegorz Zegler – Oficjalnie trudno więc powiedzieć, że oferowane przez nas rozwiązanie jest nieefektywne i nie spełnia pokładanych w nim nadziei.

Kasa na prestiż

Utrzymanie tak dużej liczby urządzeń kosztuje. W pierwszym półroczu 2014 roku miesięczne utrzymanie całej infrastruktury zamykało się średnio w kwocie ośmiu tysięcy złotych. Na taką sumę składają się takie czynniki jak, między innymi: koszty dzierżaw (np. elewacji budynków, słupów oświetleniowych), koszty zużytej energii elektrycznej, łącza do sieci Internet oraz koszty bieżących przeglądów i napraw. Koszty są zmienne i zależą od wielu czynników, jak na przykład od ilości zleceń serwisowych związanych z bieżącymi naprawami infrastruktury.

Niestety, nie brakuje wandali, którzy starają się niszczyć lub wręcz kraść urządzenia. Zdarza się to na szczęście rzadko i właściwie tylko w czasie imprez masowych. W ubiegłym roku odnotowano dwa takie zdarzenia związane z dewastacją hotspotów i tylko jedną kradzież. Wszystkie te incydenty miały miejsce na wyspie Słodowej w czasie koncertów.  Szkoda, że wykrywalność sprawców tego typu zdarzeń jest praktycznie żadna.

Budowa sieci hotspotów Miejski Internet kosztowała ponad 4,5 mln zł. Gminie udało się uzyskać do inwestycji dofinansowanie z środków Unii Europejskiej – około dwóch milionów złotych. Wydatki te, jak zauważa Grzegorz Zegler, były celowe bo wzrasta ranga i prestiż miasta, w którym przyjezdni za darmo mogą połączyć się z Internetem i wyszukać potrzebnych ich informacji.

Piotr Rabiej

Zdjęcie: Steve Ball / Photogenica

, wydruk, pdf , Prześlij znajomym

Wrocław, hotspoty, Wi-Fi, jst, szkoły

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować.

Komentarze

Brak komentarzy

Wyślij autorowi swoje uwagi

Treść uwag:

przeczytaj_tresc_ponownie