Przejdź do treści

Operator telekomunikacyjny kontra spółdzielnia - co zmienia megaustawa

Data: 2010-10-28 00:00:00
Operator telekomunikacyjny kontra spółdzielnia - co zmienia megaustawa

W przeszłości wiele spółdzielni mieszkaniowych potrafiło skutecznie zablokować dostęp do osiedli operatorom telekomunikacyjnym, którzy chcieli tam zaoferować  swe usługi. Częstą przyczyną takiej odmowy okazywała się np. umowa z innym dostawcą usług, który gwarantował sobie wyłączność. Zapisy ustawy o wspieraniu sieci i usług telekomunikacyjnych mają ten stan odmienić.

W przeszłości wiele spółdzielni mieszkaniowych potrafiło skutecznie zablokować dostęp do osiedli operatorom telekomunikacyjnym, którzy chcieli tam zaoferować  swe usługi. Częstą przyczyną takiej odmowy okazywała się np. umowa z innym dostawcą usług, który gwarantował sobie wyłączność. Zapisy ustawy o wspieraniu sieci i usług telekomunikacyjnych mają ten stan odmienić.

Zgodnie z artykułem 30 megaustawy, właściciel lub zarządca nieruchomości ma obowiązek zapewnić operatorom telekomunikacyjnym dostęp do nieruchomości, jeśli ci chcieliby doprowadzić tam swoją sieć telekomunikacyjną.  Operatory mogą też liczyć na Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który w ramach postępowaniu o nadużywaniu pozycji dominującej może ich w tym wspomóc.

Częstochowskie spółdzielnie ukarane
 
Przykładem mogą tu być dwie wrześniowe decyzje UOKiK-u  w sprawie częstochowskich spółdzielni mieszkaniowych Metalurg i Hutnik, które  ograniczyły w swoich budynkach konkurencję w zakresie usług internetowych. UOKiK  nałożył na nie kary finansowe w wysokości odpowiednio 33 tys. zł i 122 tys. zł.

Postępowania w obu sprawach zostały wszczęte kilkanaście miesięcy temu na podstawie zawiadomień częstochowskiego przedsiębiorcy, któremu dwie spółdzielnie mieszkaniowe w tym mieście przez kilka lat odmawiały możliwości świadczenia usług internetowych.  Według UOKiK, spółdzielnia „Metalurg” uzależniała zgodę na zainstalowanie urządzeń dostawcy internetu od szeregu kosztownych i trudnych do spełnienia warunków. Zdaniem Urzędu, w rzeczywistości miały one zniechęcić operatora do wchodzenia na ten rynek zajęty już bezpośrednio przez samą spółdzielnię. Spółdzielnia m.in. uzależniła zgodę na zbudowanie sieci nowego operatora od dostarczenia przezeń szczegółowych planów technicznych. Jednak, gdy operator poprosił władze spółdzielni o plany budynków, aby przygotować wymagane materiały, spółdzielnia odmówiła ich dostarczenia.

Spółdzielnia Hutnik nie wyraziła z kolei zgody na wejście nowego operatora, wskazując na swoje zobowiązanie wobec innego dostawcy, który dzierżawił istniejącą sieć multimedialną. Spółdzielnia obiecała, że nie pozwoli na budowę kolejnej sieci, co zapewniło tamtemu operatorowi określoną liczbę abonentów, a Hutnikowi zyski z dzierżawy.

SM Grunwald stawia warunki

Okazuje się, że takie decyzje UOKiKu czy zapisy megaustawy nie zniechęcają spółdzielni mieszkaniowych do utrudniania na swym terenie działalność operatorom telekomunikacyjnym.  Co prawda nie odmawiają one wprost dostępu od budynków, ale w projektach umów proponują operatorom tak uciążliwe warunki, że ich zrealizowanie stawia pod znakiem zapytania sens przedsięwzięcia.
 
Z praktyką zniechęcania operatora spotkał się na przykład Dawid Rachuta, właściciel Skyline. Firma planowała udostępnienie usług  telekomunikacyjnych na osiedlu im. Mikołaja Kopernika należącym do poznańskiej Spółdzielnii Mieszkaniowej Grunwald.

- Starania by wejść do jednego z budynków na to osiedle zacząłem czynić już w styczniu 2010 r., ale administracja zwodziła mnie przez kilka miesięcy. Pismo wysłali dopiero we wrześniu, po interwencji UOKiKu – mówi Dawid Rachuta.  Tymczasem zgodnie z artykułem 30. ust. 5 megustawy, spółdzielnia ma 30 dni na zawarcie umowy od dnia wystąpienia przedsiębiorcy telekomunikacyjnego z wnioskiem o jej zawarcie.  Władze spółdzielni w piśmie do firmy Skyline tłumaczą opóźnienie w ten sposób, że zgodę na zawarcie umowy z operatorem musiały uzyskać od Rady Osiedla. – W świetle ustawy to bezsensowe tłumaczenie. Prawo nakazuje zarządowi spółdzielni  osiedla podpisanie takiej umowy a  stanowisko Rady Osiedla nie ma tu znaczenia – tłumaczy Piotr Combik, z Departamentu Rozwoju Infrastruktury UKE.
Dawida Rachutę zdumiało natomiast jeszcze bardziej, to  że warunki jakie postawiła mu spółdzielnia, by mógł realizować inwestycję, liczyły aż 10 stron.  – Odebrałem to jako próbę zbudowania takich barier, by w praktyce zniechęcić mnie do tego przedsięwzięcia – uważa właściciel firmy Skyline. 

Po co tyle zaświadczeń?

Zdaniem Rachuty, większość żądań spółdzielni jest bezzasadna. Na przykład zapis, że udostępnienie nieruchomości i obiektów następuje za odszkodowaniem i po wpłaceniu kaucji. - W zamian za to proponuję po prostu przedstawienie ubezpieczenia na rzecz wykonywanych prac na nieruchomościach – mówi Dawid Rachuta.  To jednak nie wszystko. Spółdzielnia zażądała przedstawienia przez operatora wielu dokumentów, w tym zaświadczenia z Urzędu Skarbowego o braku zaległości podatkowych i z ZUS o nie zaleganiu z opłatami na ubezpieczenie społeczne, czy oświadczenia o braku podstaw do ogłoszenia upadłości.
- Zdobycie tych dokumentów wymaga czasu i pieniędzy, tymczasem te zaświadczenia są w ogóle zbędne przy zawieraniu tego typu umowów. - Spółdzielni powinien wystarczyć wypis z rejestru przedsiębiorców KRS i zaświadczenie z UKE o wpisie firmy do rejestru przedsiębiorców telekomunikacyjnych – potwierdza opinię Rachuty Piotr Combik. 

Urzędowi znane są zresztą i inne przypadki stawiania przez spółdzielnie barier przed operatorami, które wyraźnie mają na celu zniechęcenie ich do wejścia ze swoją siecią do budynków.  Jednym z najbardziej drastycznych, znanych UKE  przypadków, jest zażądanie przez Spółdzielnię Mieszkaniową w Leżajsku 1 miliona złotych  kaucji od  firmy Pro Video Studio Live za samo udostępnienie nieruchomości.

Jakie kable?

Za szykanę Dawid Rachuta uważa też warunki techniczne, jakie przy realizacji projektu stara się narzucić spółdzielnia. - Nie widzę podstawy prawnej nakładania na mnie wymogu stosowania przewodów FTP-H (red. - używanych w środowisku przemysłowym, gdzie istnieje podwyższone ryzyko uszkodzenia mechanicznego czy chemicznego).  Tym bardziej, że ich stosowanie mija się z cele, skoro układane przez nas przewody mają być umieszczane w dodatkowych osłonach rurkowych czy korytkach z PCV. Nie widzę również potrzeby układania przewodów zasilających 230 V/50 Hz w osobnych pionach w budynku.  Zwracam też uwagę, że obecne piony telekomunikacje, a także elektryczne, które w sumie zajmują jeden fizyczny pion w budynkach SM Grunwald na osiedlu Kopernika, w żaden sposób nie spełniają przestawionych mi wymagań. A nawet ich konstrukcja bezpośrednio zagraża bezpieczeństwu - na przykład drewniane obudowy pionów elektrycznych  - w myśl przepisów przeciw-pożarowych. Co więcej, niektóre samowole budowlane uniemożliwiają podjęcie sprawnej akcji gaśniczej przez utrudniony dostęp do pionów, np. przez zamurowanie części publicznej klatki schodowej i wstawienie prywatnych drzwi – wylicza Dawid Rachuta.

- Tak szczegółowo postawione operatorowi wymagania techniczne można odebrać jako nadużywanie pozycji dominującej. Spółdzielnia może wymagać tylko tyle,  by projektowane instalacje spełniały polskie normy i wymagania przeciwpożarowe- mówi Piotr Combik
Kolejnym spornym zapisem w dokumencie przesłanym przez  spółdzielnię jest według Rachuty warunek  nakładający na Skyline wykonanie kanałów telekomunikacyjnych w taki sposób, aby móc udostępnić innym przedsiębiorcom telekomunikacyjnym.

- Nie widzę w tym podstawy, dla której miałbym przepłacać inwestycje, tworząc nadmiarowe kanały telekomunikacyjne, tylko po to, aby móc je udostępniać innym przedsiębiorcom.. Oczywiście jesteśmy w stanie wykonać znacznie pojemniejsze piony telekomunikacyjne, ale za częściowym pokryciem kosztów przez spółdzielnię – mówi  Dawid Rachuta

Jeśli się nie dogadają,  zdecyduje Prezes UKE

A co na to spółdzielnia? Marian Wieczorek, pełnomocnik zarządu SM Grunwald, który zarządza osiedlem im. Mikołaj Kopernika, na którym chciał rozpocząć działalność Skyline przyznaje, że ma kłopot z megaustawą. – Nie chodzi o to, że chcę komuś uniemożliwić świadczenie usług. Jestem za konkurencją, ale nie mogę dopuścić do sytuacji, by osiedle cały czas było placem budowy, bo to nie spodoba się mieszkańcom - mówi Marian Wieczorek. Tłumaczy, że już dwóch operatorów, z których jednym jest Skyline, wyraziło chęć wejścia ze swymi usługami na osiedle, a szykują się następni. – Na  osiedlu swe usługi oferują już trzej operatorzy: TP, Netia i Inea. Każdy z nich ma poprowadzone swoje instalacje, a budynek, gdzie chcą wejść kolejne firmy, wybudowano na początku lat 80. i nie ma w nim już miejsca na kolejne kable. Dlatego stawiamy takie warunki, a nie inne  – tłumaczy Marian Wieczorek.
- Obowiązuje zasada, że każdy obywatel powinien móc skorzystać z oferty dowolnego operatora. Nic nie stoi na przeszkodzie by spółdzielnia wykonała instalację na własną rękę i udostępniała ją zainteresowanym operatorom na rozsądnych warunkach – odpowiada Piotr Combik.

Firma Skyline przesłała swe zastrzeżenia do warunków umowy do SM Gunwald. Według megasutawy w  przypadku, gdy spółdzielnia nie chce prowadzić negocjacji lub odrzuca wszelkie propozycje ze strony operatora, firma można poskarżyć się UKE. To samo prawo ma też właściciel nieruchomości, gdy występują rozbieżności między stanowiskami negocjujących stron.  Prezes UKE może w drodze postanowienia wydać nakaz administracyjny (art. 21 megaustawy) załatwienia tej sprawy w ciągu 90 dni - taki czas ma właściciel nieruchomości na porozumienie się z operatorem co do warunków dostępu do infrastruktury telekomunikacyjnej.  Gdyby jednak i to nie poskutkowało, prezes UKE na wniosek jednej ze stron może wydać decyzję w sprawie dostępu do nieruchomości.

Marek Jaślan

Czego spółdzielnia nie może:

- odmawiać dostępu
- stosować rażąco wygórowanych żądań finansowych
- dyskryminować operatorów
- narzucać uciążliwych warunków umowy
- zawierać umów na wyłączność
 

, wydruk, pdf , Prześlij znajomym

megaustawa, prawo, operatorzy, sieci, inwestycje

przeczytaj_tresc_ponownie