Przejdź do treści

O potrzebie nowego modelu finansowania inwestycji w sieci

Data: 2010-12-20 00:00:00
O potrzebie nowego modelu finansowania inwestycji w sieci

Potrzeby w zakresie transmisji danych rosną w błyskawicznym tempie. To stanowi wyzwanie dla operatorów telekomunikacyjnych, którzy muszą inwestować w nowoczesną infrastrukturę, taką jak światłowody czy sieci NGN. Tego typu inwestycje wiążą się z ogromnymi nakładami finansowymi.  Tymczasem praktyka pokazuje, że ci którzy inwestują w budowę sieci, mało zarabiają w stosunku do tych, którzy na niej robią e-biznes. Zwróciła na to uwagę Anna Streżyńska prezes UKE, która przedstawiła raport „Łańcuch wartości w Internecie i przyszłe modele funkcjonowania rynku”. Jej intencją jest otwarcie dyskusji dotyczącej wypracowania modeli biznesowych, które uczyniłyby inwestycje w infrastrukturę szerokopasmową opłacalnymi dla wszystkich zainteresowany stron. 

Potrzeby w zakresie transmisji danych rosną w błyskawicznym tempie. To stanowi wyzwanie dla operatorów telekomunikacyjnych, którzy muszą inwestować w nowoczesną infrastrukturę, taką jak światłowody czy sieci NGN. Tego typu inwestycje wiążą się z ogromnymi nakładami finansowymi.  Tymczasem praktyka pokazuje, że ci którzy inwestują w budowę sieci, mało zarabiają w stosunku do tych, którzy na niej robią e-biznes. Zwróciła na to uwagę Anna Streżyńska prezes UKE, która przedstawiła raport „Łańcuch wartości w Internecie i przyszłe modele funkcjonowania rynku”. Jej intencją jest otwarcie dyskusji dotyczącej wypracowania modeli biznesowych, które uczyniłyby inwestycje w infrastrukturę szerokopasmową opłacalnymi dla wszystkich zainteresowany stron. 

Model korzystania z Internetu ewoluuje bardzo szybko – zwracają uwagę autorzy raportu. Z listy 15 czołowych najpopularniejszych serwisów internetowych stworzonej w USA w 1999 roku, tylko czterech graczy utrzymało się na niej przez całe dziesięciolecie. Są to Yahoo, Microsoft (MSN), AOL i Amazon. Dziś niewielu już pamięta takie serwisy jak Lycos czy Altavista. A kto przed dziesięciu laty mógł przewiedzieć błyskawiczny sukces takich portali jak Facebook czy YouTube?  I ma to przełożenie na siłę ekonomiczną poszczególnych graczy.  W 1999 r. Google posiadał jedynie 4 proc. udziałów w globalnych przychodach z wyszukiwarek. Dzisiaj należy do niego 2/3 rynku, podczas gdy Yahoo – lider z 1999 r. – odnotował znaczący spadek z 29 proc. do 7 proc. udziałów  – czytamy w raporcie. 

Pięć internetowych rynków

Autorzy opracowania pogrupowali i scharakteryzowali podmioty czerpiące przychody z funkcjonowania Internetu na pięć kluczowych rynków. Są to: prawa do treści,  usługi online, technologie i usługi dostępowe,  łączność oraz interfejsy użytkownika (obejmujące zarówno oprogramowanie jak i sprzęt). Oczywiście są firmy, które operują jednocześnie na kilku z nich, co często daje im dodatkowe korzyści.  

Przychody wygenerowane w całości łańcucha wartości w Internecie wynosiły w  2008 roku 1930 mld dol. w skali globalnej. Przy czym lwia część z nich, bo blisko 1200 mld dolarów , trafiła do firm świadczący usług on-line. Są to takie spółki jak Google, YouTobue, sklepy internetowe, hazard online czy portale społecznościowe.   Na rynek łączności, w którym mieszczą się usługi dostępu do Internetu świadczone przez operatorów, przypada 325 mld  dolarów. Natomiast na firmy produkujące i sprzedające sprzęt komputerowy czy oprogramowanie wykorzystywane w internecie przypadło 305 mld dolarów.

W raporcie znajdziemy też szacunki przychodów wygenerowanych przez głównych graczy na polskim rynku internetowym w 2009 r., w podziale na pięć kluczowych rynków.  Wyniosły one blisko 29,3 mld zł. Na usługi on-line przypada 16,2 mld zł, na łączność 4 mld zł, a na oprogramowanie i sprzęt ponad 6,6 mld zł. Autorzy raportu zwracają przy tym uwagę, że w przypadku Polski jest to proporcja inna od struktury globalnej – rynek konsumencki jest wciąż dużo mniejszy od biznesowego. Obserwując rozwój sieci w Polsce można przypuszczać, że ta struktura będzie dążyć do proporcji notowanych obecnie globalnie.

Jednak podobnie jak na świecie, tak i w Polsce usługi generujące większość przychodów zużywają stosunkowo niewielką część przepustowości, podczas gdy aktywności zabierające ponad 65 proc. transferu przynoszą niewielką część przychodów.

Mało atrakcyjna stopa zwrotu

Autorzy raportu zakładają, że w perspektywie następnych trzech lat przychody generowane w Internecie bedą rosły z dynamiką roczną 10 proc. - przy istotnych dysproporcjach w samym łańcuchu wartości. I tak, dynamicznie rosnąć będą usługi online, ze średnią wzrostu 16 proc. rocznie – napędzaną przez migrację budżetów reklamowych z klasycznych na formaty online. Ponadto, coraz lepsza jest ściągalność opłat za zawartości audio-wideo w porównaniu do nielegalnych pobrań. Wzrost w segmencie łączności szacowany jest na średnim poziomie (ok. 6 proc. rocznie), co wynika z dużego wzrostu na rynkach rozwijających się i w technologiach mobilnych, ale jednocześnie ze spowolnienia wzrostu szerokopasmowego dostępu w krajach rozwiniętych i wzmożonej presji cenowej. 

Autorzy szacują też średnie stopy zwrotu  z inwestycji (ROCE – return on capital employed)  w poszczególnych segmentach internetowego rynku. I tu najgorzej wypada  łączność, odpowiedzialna za rozwój infrastruktury internetowej – średnia segmentu to 11 proc. Stwarza to ryzyko zaniechania inwestycji i ogranicza szansę pojawienia się nowych graczy. A przecież rozwój infrastruktury jest krytyczny dla branży internetowej  i warunkuje jej atrakcyjność.

To wszystko musi prowadzić do wniosku, że obecny model biznesowy, ze względu na jego niezrównoważenie, ma małe szanse utrzymania się. Pojawia się więc pytanie o podział kosztów rozwoju infrastruktury do poziomu, który zapewni trwałość rozwoju sieci nowej generacji.

Kto zapłaci rachunek?

W raporcie wyróżnione są trzy grupy interesu: klienci usług, dostawcy usług i dostawcy Internetu (sieci).  Przy czym trzecia grupa, jako ta czerpiąca bezpośrednie korzyści ze sprzedaży przepustowości, jest najmniej zainteresowana, by ją subsydiować. Pozostają dostawcy usług i klienci usług. Pierwsza z grup jest żywotnie zainteresowana odpowiednim poziomem jakości połączenia, co zapewnia satysfakcję i napływ klientów. Klienci są zainteresowani szybkimi łączami, co pozwala im maksymalizować użyteczność czerpaną z usług.

Raport analizuje trzy modele finansowania inwestycji w infrastrukturę Internetu:

1. Model klasyczny – funkcjonujący obecnie, w którym za dodatkową przepustowość płaci klient, czyli odbiorca usług.

2. Model oparty na dostawcach usług – model zakładający obciążenie kosztem modernizacji łącza dostawców usług internetowych.

3. Model hybrydowy – bazujący na podziale opłat pomiędzy Klienta (odbiorcę usług) a dostawców usług internetowych. 

Zdaniem autorów raportu, w Polsce należy rozpocząć poważną dyskusję wszystkich zainteresowanych stron w celu opracowania modelu rynkowego zapewniającego stabilny rozwój Internetu. I nie należy tego lekceważyć, gdyż spadek atrakcyjności ekonomicznej rynku dla operatorów (szczególnie przy zderzeniu z rosnącą atrakcyjnością dla innych graczy) może zahamować rozwój już w krótkim horyzoncie czasowym, bądź doprowadzić do nieuporządkowanych, niekoniecznie korzystnych, rozwiązań inwestycyjnych (np. finansowanie częściowego rozwoju przez wybrane grupy zainteresowanych).

Kwestią otwartą pozostaje rola regulatora w tej dyskusji. Według autorów raportu,  powinien on pełnić rolę arbitra, „katalizatora” w takiej debacie.

Marek Jaślan 

Raport "Łańcuch wartości w Internecie i przyszłe modele funkcjonowania rynku"
 

Załączniki

, wydruk, pdf , Prześlij znajomym

inwestycje, UKE, infrastruktura, e-biznes, rynek, operatorzy, dyskusja

Jesteś pierwszym, który to przeczytał

przeczytaj_tresc_ponownie