Przejdź do treści

Kiedy gmina powinna pytać UKE o to czy może uruchomić publiczną sieć?

Data: 2011-02-02 00:00:00
Kiedy gmina powinna pytać UKE o to czy może uruchomić publiczną sieć?

Gdy gmina stawia hotspoty na miejskim rynku, w parku, czy udostępnia Internet w bibliotece, niepotrzebna jest jej do tego  zgoda Urzędu Komunikacji Elektronicznej. W takich przypadkach nie jest też konieczne wprowadzanie dużych ograniczeń prędkości transferu. O zgodę na publiczną sieć do regulatora rynku  trzeba wystąpić, gdy swym zasięgiem obejmować ma ona obszary mieszkalne.

Gdy gmina stawia hotspoty na miejskim rynku, w parku, czy udostępnia Internet w bibliotece, niepotrzebna jest jej do tego zgoda UKE. W takich przypadkach nie jest też konieczne wprowadzanie dużych ograniczeń prędkości transferu. O zgodę na publiczną sieć do regulatora rynku trzeba wystąpić wtedy, gdy  swym zasięgiem obejmować ma ona obszary mieszkalne.

Dostęp do Internetu w miejscach publicznych to najczęstsze marzenie Polaków – wynika z noworocznego sondażu przeprowadzonego przez MillwardBrown SMG KRC. Aż 84 proc. ankietowanych wyraziło życzenie posiadania takiej możliwości. Wielu samorządowców bierze sobie je do serca i inwestuje w miejskie hotspoty. Przy czym z reguły wprowadza w takich przypadkach różne ograniczenia np. maksymalną prędkość transferu 256 kbit/s, zakaz korzystania z programów P2P, czy blokowanie stron o treściach erotycznych.

Wprowadzanie tych ograniczeń powoduje często wiele pytań i wywołuje dyskusje medialne. Tak było, gdy w końcu grudnia 2010 r. Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej wydał decyzję wyrażającą zgodę na świadczenie usługi dostępu do Internetu za pomocą hotspotów bez pobierania opłat w Przasnyszu w woj. mazowieckim.

Publiczne hotspoty bez ograniczeń 
 
Czy gmina  w ogóle musi zwracać się o zgodę do UKE,  jeśli chce w miejscu publicznym postawić  hotospota i udostępnić go mieszkańcom oraz turystom?

– Jeśli zasięg takiej sieci obejmuje tylko miejsca publiczne, takie jak rynek, parki, centra kultury, urząd miejski, dworzec PKP czy PKS, to gmina nie musi występować o zgodę do UKE. Potwierdza to stanowisko Prezesa UKE zaprezentowane w sierpniu 2010 r. – informuje Jacek Kowalski, główny specjalista w Departamencie Detalicznego Rynku Telekomunikacyjnego w UKE.

W stanowisku tym czytamy: „Praktyka pokazuje, że popularną formą zapewniania Internetu przez jst jest instalacja hotspotów, które swoim zasięgiem obejmują miejsca publiczne (tj. parki, urzędy, ulice).  Usługa ta nie zapewnia dostępu do Internetu w pełni porównywalnego do tego, jakim się cieszą abonenci przedsiębiorców telekomunikacyjnych, ani pod względem funkcjonalności ani dostępności i zasięgu terytorialnego. Użytkownicy hotspotów mają dostęp do Internetu tylko w miejscach, w których zlokalizowano punkty dostępu. W celu skorzystania z usług internetowych muszą zatem udać się do wybranej lokalizacji. Jednocześnie ograniczenia wprowadzone przez jst (jak również związane z możliwościami przesyłu radiowego) sprawiają, że zazwyczaj nie mamy także do czynienia z funkcjonalną substytucyjnością usług. W takim przypadku świadczenie przez jst usługi dostępu Internetu nie musi być poprzedzone wystąpieniem do Prezesa UKE o uzyskanie zgody”.

Pojawia się jednak inne pytanie. Czy urząd, który stawia takiego hotspota musi wprowadzać ograniczenie prędkości transferu np. 256 kbit/s czy 512 kbit/s?

– W wybranych przez jst miejscach publicznych, do których mieszkańcy muszą się udać w celu skorzystania z Internetu, mogą być oferowane usługi o lepszej jakości – mówi Jacek Kowalski. 

Ograniczenia na osiedlach

Dlaczego w takim razie Przasnysz występował o zgodę do UKE, aby uruchomić publiczną sieć?

Jak wyjaśnia Jacek Kowalski, w przypadku tej mazowieckiej gminy sytuacja była taka, że budowana sieć objąć miała nie tylko miejsca publiczne, ale i budynki mieszkalne.– Jako regulator rynku, UKE musi także dbać o to, by budowane za publiczne pieniądze sieci nie zakłócały konkurencji na lokalnym rynku telekomunikacyjnym. I dlatego w takich przypadkach przed wydaniem decyzji, musimy zbadać sytuację – wyjaśnia Jacek Kowalski. Stanowi też o tym, wspomniane już stanowisko Prezesa UKE: „Jeżeli jst chce zapewnić swoim mieszkańcom publiczny pełny dostęp do Internetu bez pobierania opłat lub w zamian za opłatę niższą niż cena rynkowa, jest zobowiązana wystąpić do Prezesa UKE z wnioskiem o uzyskanie zgody. Dotyczy to jednak sytuacji, w której świadczona przez jst darmowa lub w zamian za opłatę niższą niż cena rynkowa usługa dostępu do Internetu może pod względem dostępności i zasięgu terytorialnego jak i funkcjonalności stanowić substytut usług dostępu do Internetu świadczonych przez przedsiębiorców telekomunikacyjnych”.
W takich sytuacjach, inaczej niż w przypadku Internetu udostępnianego tylko w miejscach publicznych, uzasadnione jest, że gmina wprowadza ograniczenia prędkości transferu.

Czy w takich przypadkach dozwolona jest tylko maksymalna prędkość 256 kbit/s?
– Niekoniecznie. Wszystko zależy od tego, czy mieszkańcy mają możliwość korzystania z usług innych operatorów, jakie prędkości oni oferują, jaka jest konkurencja na lokalnym rynku telekomunikacyjnym. Dlatego też we wniosku prosimy gminy o podanie tych informacji. Pytamy też, czy usługa świadczona przez gminę będzie dostępna dla wszystkich czy tylko dla osób wykluczonych cyfrowo – mówi Jacek Kowalski. Zaznacza przy tym, że UKE weryfikuje dane uzyskane od gminy. – Po wydaniu decyzji przez Prezesa UKE i jej ogłoszeniu, przez miesiąc trwają konsultacje społeczne. Wszyscy zainteresowani mogą przedstawić swoje stanowisko w tej sprawie. Opinie podmiotów związanych z rynkiem  telekomunikacyjnym stanowią ważną informację na temat oczekiwań i są w szczególności brane pod uwagę przy wydawaniu ostatecznych decyzji przez Prezesa UKE – dodaje Jacek Kowalski.

Cenzura w Internecie?

Inną kwestią jest, czy - jak w przypadku Przasnysza - gmina powinna blokować strony o treściach erotycznych. W tej sprawie wypowiedział się np. Wiesław Paluszyński, Prezes Polskiego Towarzystwa Informatycznego.  Zastrzegając, że choć nie jest zwolennikiem popularyzacji stron erotycznych w sieciach budowanych za publiczne pieniądze, stwierdził, że według niego pachnie to jednak cenzurą. Jego zdaniem, stwarza to niebezpieczny precedens, bowiem każda gmina zatrudni cenzora określającego, co wolno, a czego nie wolno w Internecie oglądać.
- Nie jest rolą UKE narzucać gminom, jakich stron nie należy udostępniać mieszkańcom. W przypadku Przasnysza to sama gmina we wniosku sformułowała takie ograniczenia. My w tę sprawę nie ingerowaliśmy. Nie można jednak zapominać, iż mamy do czynienia z bezpłatną usługą dostępu do Internetu świadczoną za publiczne pieniądze. Żadna oferta komercyjna nie będzie konkurencyjna wobec takiej usługi, o ile nie będą ustanowione dodatkowe ograniczenia w zakresie możliwości korzystania z niej Oczywiście można dyskutować o tym czy gminy słusznie robią blokując programy P2P czy strony erotyczne, gdy udostępniają sieć za publiczne pieniądze. Zapewne opinie co do tego będą podzielone. Istotnym jest podejmowanie w tym temacie dyskusji, która może przyczynić się do opracowania innych modeli świadczenia bezpłatnej usługi dostępu do Internetu. – mówi Jacek Kowalski.

Marek Jaślan

Stanowisko Prezesa UKE

, wydruk, pdf , Prześlij znajomym

Wi-Fi, sieci, prawo, UKE, jst, hotspot

Jesteś pierwszym, który to przeczytał

przeczytaj_tresc_ponownie