Przejdź do treści

Internet w gminie warto promować

Data: 2011-01-11 00:00:00
Internet w gminie warto promować

„Po co to wszystko?”,  „Internet nie jest mi potrzebny”, „To jest drogie i po co na to wydawać pieniądze” - to opinie, które zdarza się usłyszeć samorządowcom realizującym w gminach projekty internetowe. I wcale nie są to odosobnione głosy. Okazuje się, że sama dostępność infrastruktury szerokopasmowej to często za mało, by przekonać niektórych mieszkańców do korzystania z Internetu. Koniecznym jest więc także promowanie tego medium i budowanie popytu na usługi internetowe.

„Po co to wszystko?”,  „Internet nie jest mi potrzebny”, „To jest drogie i po co na to wydawać pieniądze” - to opinie, które zdarza się usłyszeć samorządowcom realizującym w gminach projekty internetowe. I wcale nie są to odosobnione głosy. Okazuje się, że sama dostępność infrastruktury szerokopasmowej to często za mało, by przekonać niektórych mieszkańców do korzystania z Internetu. Koniecznym jest więc także promowanie tego medium i budowanie popytu na usługi internetowe.

Jak pokazała polska edycja Word Internet Project, to wcale nie wysokie ceny operatorów świadczących usługi internetowe czy brak łącza, ale niedostrzeganie w tym korzyści dla siebie stanowi główny powód, dla którego duża grupa Polaków nie jest zainteresowana korzystaniem z globalnej sieci. Główną przyczyną nieskorzystania z Internetu  jest brak zainteresowania – tak odpowiedziało 51 proc. respondentów. Inne powody tzw. cyfrowego wykluczenia to m.in.: brak komputera i Internetu (18 proc.), brak umiejętności korzystania z Internetu (16 proc.), cena (6 proc.) czy brak czasu (6 proc.). Aż 19 proc. respondentów deklarowało, że posiada Internet w domu, ale z niego nie korzysta. 

Od ministerstwa do gminy

 - Promocja Internetu ma sens – przekonywał Adam Michalewicz z firmy CAM Media  podczas listopadowej konferencji Krajowego Forum Szerokopasmowego. Jest on przekonany, że to zadanie zarówno dla  Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, urzędów marszałkowskich, jak i dla beneficjentów (gmin i operatorów) otrzymujących środki unijne na  infrastrukturę internetową.  – Tymczasem wiele gmin, którym zadaliśmy pytania o działania prowadzone w tym zakresie stwierdziło, że  to nie ich kompetencje lub tłumaczyło się brakiem pieniędzy na promocje – mówił na konferencji KFS Adam Michalewicz.

Kwestię propagowania Internetu zaniedbują nie tylko gminy. Z badań, jakie prowadziła CAM Media wynika, że urzędy marszałkowskie, jeśli chodzi o zadania internetowe, skupiają się na pozyskiwaniu beneficjentów programów unijnych,  rozdysponowywaniu funduszy na te cel czy budowie sieci szkieletowych. O promocji zaś tego medium praktycznie nie wspominają.  Zdaniem Michalewicza, należałoby wyodrębnić dwie grupy odcelowe, do których kierowana będzie  promocja szerokopasmowego Internetu. Pierwsza to jednostki samorządu terytorialnego, małe i średnie firmy, organizacje non-profit, czyli potencjalni beneficjenci unijnych programów. Druga, to ogół społeczeństwa -  użytkownicy końcowi. Generalnie ci, dla których realizowane są programy 8.3 i 8.4 POIG.
 
W zależności od grupy docelowej różne będą cele i narzędzia wykorzystywane do propagowania nowego medium. W przypadku promocji podejmowanej wśród beneficjentów programów unijnych celem jest budowanie podaży. Wśród użytkowników końcowych chodzi o budowanie popytu.
- Podczas gdy wśród beneficjentów programów unijnych należy budować dumę z uczestnictwa w takich programach, to użytkownikom końcowym należy uświadamiać korzyści z dostępu do Internetu czy wskazywać zagrożenia związane z wykluczeniem cyfrowym – podkreślał Adam Michalewicz.   To wszystko oczywiście wiąże się z podejmowanymi działaniami informacyjnymi i edukacyjnymi.  Michalewicz wskazuje tu, że gmina ma w tym zakresie wiele możliwości. Może bowiem nie tylko korzystać z takich mediów jak lokalne radio czy prasa, ale i podejmować niestandardowe działania informacyjne, np. w sklepie, przychodni czy kościele, czyli tam gdzie często bywają mieszkańcy gminy.

Jak to zrobiono w Płużnicy

Wskazać tu można przykład gminy Płużnica w województwie kujawsko-pomorskim, gdzie  dzięki wsparciu z funduszy e-Vita od kilku lat mieszkańcy mają dostęp Internetu. Jednak na samym początku projektu, tj. w pierwszym etapie realizacji programu  e-Vita w Płużnicy, osoby za niego odpowiedzialne zorganizowały spotkania konsultacyjno-informacyjne z rolnikami, przedsiębiorcami, sołtysami, przedstawicielami organizacji pozarządowych, samorządu gminnego oraz nauczycielami, i młodzieżą. I choć ich głównym celem była diagnoza aktualnego stanu wykorzystania technologii informacyjnych w poszczególnych grupach beneficjentów programu, to od razu można było wśród mieszkańców gminy budować rangę przedsięwzięcia i pokazać przyszłe korzyści.
 
Następnie przystąpiono do tworzenia założeń strategii informatyzacji gminy Płużnica. Podczas kilku spotkań roboczych określono zasoby gminy, dokonano  potrzebnych analiz, stworzono wizję, misję i cele strategiczne w zakresie informatyzacji oraz opracowano koncepcję kilku projektów związanych z Internetem. Zaowocowało to zorganizowaniem szkoleń komputerowo-internetowych. Do internetu zaczęto podłączać wiejskie świetlice.

Zainteresowanie mieszkańców projektem było tak dużę, że Towarzystwo Rozwoju Gminy Płużnica stworzyło Zawsze Aktualny Portal Gminny kurenda.pl, Stowarzyszenie Klubów Pracy i Pomocy Rodzinie w Gminie Płużnica serwis rolnikonline.pl, a Stowarzyszenie Młodych Gminy Płużnica portal kulturalno-turystyczny kulturalny.eu. Strony te zostały połączone ze sobą. Mają wspólny panel administracyjny, jedną bazę danych użytkowników i identyczną funkcjonalność w zakresie obsługi.

Wykaz korzyści
 
Ważne jest pokazywanie realnych korzyści płynących z korzystania z Internetu. Pouczający może być tutaj przykład z bułgarskiej Lilacze, która przekształciła się w internetową wioskę. A z Internetu korzystają tam nawet babcie, których wnuki wyjechały za granicę zarobkowo. Sieć jest dla nich środkiem komunikacji z rodziną na obczyźnie.
 
A zaczęło się od tego, że sołtys Lilaczy Cwetosław Cwetkow wpadł na pomysł utworzenia klubu internetowego, po to by obniżyć koszty porozumiewania się z bliskimi, którzy wyjechali za granicę. Projekt sfinansował rząd Holandii. Urządzono pomieszczenie, kupiono sześć komputerów.  W pierwszych dniach ludzie odnosili się do nowej techniki z niedowierzaniem, ale stopniowo z komputerów nauczyli się korzystać prawie wszyscy. - Od czasu, kiedy nauczyłyśmy się wchodzić do Internetu, nawet zrezygnowałyśmy z seriali telewizyjnych. Nie ma to jak porozmawiać ze swoimi – mówiła dziennikarzom o swych doświadczeniach z siecią  65-letnia Petra Raczewa. Ma dwie córki - jedna pracuje w Rzymie, druga na hiszpańskiej farmie. Internet to dla niej jedna tania możliwość codziennego kontaktu z nimi.

Obniżenie kosztów komunikacji to nie jedyna korzyść na jaką mogą wskazywać gminy prowadząc działania promocyjne. Internet ma być odpowiedzią na określone potrzeby mieszkańców. Te potrzeby trzeba najpierw zidentyfikować i dostosować do nich przekaz informacyjno-promocyjny. Według Adama Michalewicza z reguły jest tak, że na młodych lepiej działa „marchewka”, a na starsze pokolenie „kij” . Dlatego tym pierwszym lepiej uświadamiać np. korzyści z Internetu dla ich kariery zawodowej i edukacji, a drugim wykazywać co tracą (np. możliwość częstego kontaktu z dziećmi i wnukami, uczestniczenia ich życiu) i w ten sposób przełamywać obecny w nich lęk przed zmianą i podejmowaniem nowych działań.

Brytyjskie doświadczenia

O tym, że strategię promocji Internetu warto przemyśleć świadczy przykład Wielkiej Brytanii. Kilka lat temu rząd Tony’ego Blaira wdrażając strategię społeczeństwa informacyjnego najpierw zbadał potrzeby w zakresie internetu wśród wszystkich grup społecznych. Okazało się, że najmniej skłonni do korzystania z internetu są ludzie starsi, młode kobiety i  mieszkańcy wsi. To pozwoliło opracować odpowiednią strategię twórcom kampanii reklamowych.

Strzałem w dziesiątkę okazało się umieszczenie w popularnych serialach  (w porozumieniu z producentami) wątków, w których ich bohaterowie korzystali z Internetu. Efekt był piorunujący - już w pierwszym tygodniu realizacji tego przedsięwzięcia w grupie widzów seriali odnotowano 100-procentowy wzrost zainteresowania dostępem do Internetu i powiązanymi z tym usługami.

Nie było to oczywiście jedyne działanie rządu brytyjskiego – ruszyły darmowe kursy korzystania z Internetu. Otwarto 3,5 tysiąca kawiarni internetowych z bezpłatnym dostępem do sieci. Zaczęto wyposażać biblioteki publiczne w komputery z dostępem do sieci.
Co istotne, wszystko to przyniosło wymierne efekty. Ocenia się, że dziś Wielka Brytania ma najbardziej rozwiniętą gospodarkę „on line” na świecie. Obroty internetowych biznesów wynoszą ok. 100 mld funtów rocznie i odpowiadają za 7,2 proc. PKB - wynika z raportu Boston Consulting Group. I gdyby Internet potraktować jako sektor gospodarki, to na Wyspach pod względem znaczenia zajmowałby piąte miejsce. Jednocześnie analitycy wskazują, że w 2015 roku gospodarka „on line” będzie odpowiadać za 10 proc. brytyjskiego PKB.

Marek Jaślan

, wydruk, pdf , Prześlij znajomym

promocja, internet, samorządy, MRR

Jesteś pierwszym, który to przeczytał

przeczytaj_tresc_ponownie