Przejdź do treści

Internet stacjonarny kontra mobilny

Data: 2010-05-04 00:00:00

Gwałtownie zwiększają się szybkości  transmisji danych w sieciach komórkowych. Spadają ceny usług i wzrastają miesięczne limity. Czy dostęp do Internetu mobilnego jest poważnym zagrożeniem dla operatorów stacjonarnych?

Gwałtownie zwiększają się szybkości transmisji danych w sieciach komórkowych. Spadają ceny usług i wzrastają miesięczne limity. Czy dostęp do Internetu mobilnego jest poważnym zagrożeniem dla operatorów stacjonarnych?

Pytanie może wydawać się śmieszne. Ale wcale takim nie jest. Podobnie jak 10 lat temu tylko śmiałek mógł powiedzieć, że telefony komórkowe będą wypierać z rynku stacjonarne. Dziś już nikogo nie dziwi fakt, że abonenci rezygnują z domowych telefonów. Do codziennych kontaktów kompletnie wystarcza im komórka.

Dziś jeszcze pozycja Internetu dostarczanego do użytkownika przy pomocy kabla wydaje się niezagrożona. Według danych opublikowanych przez Urząd Komunikacji Elektronicznej pod koniec 2009 roku aż 81 proc Polaków surfujących po Internecie korzystało z łączy stacjonarnych. Dużo? Pewnie tak. Ale jeszcze pół roku wcześniej, czyli w czerwcu ubiegłego roku ten odsetek wynosił 85 proc. W ciągu zaledwie sześciu miesięcy aż o cztery procent wzrósł odsetek klientów stawiających na bezprzewodową łączność mobilną. Ta statystyka powinna zastanawiać.

Uwolnij kable

Jakie są argumenty przemawiające za uwolnieniem się od kabla? Przede wszystkim decyduje o tym realny spadek cen i zwiększające się prędkości przesyłu danych. Szybkość i zwiększające się limity transferu powodują, że korzystanie z sieci mobilnych staje się bardziej komfortowe. Kolejny argument to fakt, że Internet stacjonarny nie wszędzie jest jeszcze dostępny. Mobilny też nie działa idealnie w każdym miejscu Polski (operatorzy z reguły mówią, że docierają do 99 proc populacji), ale okazuje się, że wybór pomiędzy wolnym łączem bezprzewodowym a żadnym stacjonarnym nie jest praktycznie żadnym wyborem.

Niewątpliwym minusem korzystania z Internetu bezprzewodowego są limity transferu. Ale i one z roku na rok się zwiększają i przypuszczać można, że wkrótce znikną. Na razie są utrzymywane, by nie doszło do zapchania sieci.

Nie bez znaczenia jest też sprzęt, jaki kupujemy. W 2009 roku spadła sprzedaż komputerów stacjonarnych - zamiast nich coraz częściej wybieramy laptopy. Szybko spada ich cena. Dobry laptop jeszcze kilka lat temu kosztował 7 tys zł - dziś już można sprzęt niezłej klasy kupić za trzecią część tej sumy. Szacuje się, że tylko w 2009 roku ceny nowych laptopów spadły o 19 procent.

Rację ma ten, kto powie, że ubiegły rok był kiepski dla całej branży komputerowej i spadła łączna sprzedać nie tylko komputerów stacjonarnych ale laptopów też. Jednak dokładniejsza analiza struktury sprzedaży pokazuje, że w roku 2009 sprzedano aż o 29 proc. mniej komputerów klasy PC. Sprzedaż notebooków obniżyła się tylko o 10 proc. Co będzie gdy ekonomiści odtrąbią koniec recesji a Polacy znów poczują że mają grubsze portfele? Nie bez znaczenia jest również fakt, że operatorzy coraz częściej oferują laptopy za przysłowiową złotówkę wszystkim tym klientom, którzy decydują się na abonament internetowy.

Krótka historia

Szerokopasmowy dostęp do Internetu mobilnego w Polsce wykorzystywany jest dopiero od 2005 roku. Technologia jest więc stosunkowo młoda. Ale jej popularność rośnie lawinowo. Znów odwołajmy się nieco do statystki. Jeśli przyjmiemy, że w 2007 ilość transferu danych w sieciach komórkowych wyniosła 1 (początek 2005 roku to 0 a koniec to zaledwie 0,03), to w 2008 wartość wynosiła 2,98, rok później ponad dwa razy więcej. Operatorzy spodziewają się, że liczba ta w 2010 roku znów ulegnie podwojeniu, czyli zbliży się do 12! W tym samym czasie liczba połączeń głosowych zwiększyła się zaledwie do 1,5 (nadal przyjmując, że w 2007 roku było to 1). Połączenia głosowe procentowo z roku na rok zwiększają się więc tylko o około 20 proc. podczas gdy internetowe - podwajają się.

Przypomnijmy jednocześnie jak przyspieszała mobilna technologia. W 2005 roku było to jedynie proste UMTS, czyli technologia pozwalająca na maksymalnie szybki transfer 384 kbps. Brzmi to trochę archaicznie - już pod koniec 2006 roku w największych polskich miastach dostępna była technologia HSDPA. Początkowo umożliwiała ona szybkość transferu na poziomie 1,8 Mbps, by w 2008 roku przyspieszyć do 7,2 Mbps. Prędkości zaczynają już robić wrażenie? W grudniu 2009 roku operatorzy komercyjnie zaoferowali już technologię zwaną HSPA+. Tym samym sposobem teoretycznie możemy się łączyć już z prędkością 21 Mbps. A to zaczyna już robić naprawdę duże wrażenie.

Z prędkościami radę dają sobie również dostawcy stacjonarni. UPC oferuje 120 Mbps, ale tylko lokalnie - ładnie to wygląda w ulotce reklamowej. U wielu operatorów prędkości 10-15 Mbps nie są niczym niezwykłym. Na razie - Telefonia Dialog rozbudowuje, za unijne pieniądze, sieć światłowodową, która jeszcze w tym roku pozwoli na teoretyczną transmisję 1 Gbps!

Sieć trafia na wieś

Te zawrotne prędkości są dostępne przede wszystkim dla mieszkańców dużych miast. Poza nimi sytuacja zmienia się bardzo szybko. Technologia UMTS dostępna jest już niemal w dwóch tysiącach miast. Ustawa, która da samorządom zielone światło do budowy sieci internetowych (podobnie jak ma to się z drogami czy budową kanalizacji) czeka na zatwierdzenie w Sejmie. Pozwoli na szybszy rozwój szerokopasmowego Internetu tam, gdzie go jeszcze nie ma. Szansa, ze Internet naprawdę trafi pod strzechy jest więc coraz większa i bliższa wiejskich obszarów.

Z dotychczasowych danych uzyskanych od operatorów szacować można, że w tym roku z mobilnego Internetu korzystać będzie, częściej lub rzadziej, nieco mniej niż dwa miliony użytkowników. Szacunki też wskazują na to, że będzie to rynek wart około 1,3 mld złotych. Z 400 mln zł w 2008 roku To teraz. W roku Mistrzostw Europy w piłce nożnej w Polsce torcik może sięgnąć wartości 3 mld złotych. Nic więc dziwnego, że operatorzy starają się jak mogą, by wykroić dla siebie po jak największym kawałku i w ten sposób osłodzić sobie życie.

Europa blisko i daleko

Polacy nie gęsi... i swój Internet mają. Nie dosłownie oczywiście - jeśli statystycznie, jak na Europę, mamy mizerną penetrację dostępu kablowego, to w mobilnym jesteśmy w czołówce. Penetracja, w skrócie mówiąc, oznacza ile procent mieszkańców danego kraju korzysta z Internetu. Średnia europejska wynosi 23 proc. Polska średnia jest znacznie niższa i sięga dopiero z mozołem 13 proc. Za nami z państw Unii Europejskiej jest tylko Rumunia i Bułgaria. Można oczywiście dywagować co jest tego przyczyną, ale to zagadnienie znacznie przekracza ramy tego opracowania - w skrócie zwalmy więc winę na opóźnienia za które obwiniać można jeszcze komunę.

Technologia bezprzewodowa jest na szczęście znacznie młodsza i tam gdzie można zarobić pojawiają sie inwestycje. Efekt - penetracja Internetu mobilnego średnio w Europie sięga 4,2 proc. W Polsce wynosi niemal 5 proc, co pod tym względem plasuje nas na ósmej pozycji.

Żeby jednak nie było za słodko to trzeba zaznaczyć, że przed nami są takie niewielkie kraje jak Dania. A do tych, w których mobilny Internet ma poważną penetrację brakuje nam jeszcze kilku lat. Dość powiedzieć, że w Austrii wynosi ona niemal 14 proc, a w Szwecji - ponad 12.

Biorąc pod uwagę fakt, że producenci technologii zarówno mobilnych jak i stacjonarnych nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa zapowiada się ciekawa konkurencja. Zwłaszcza, że perspektywy mówią o tym, że za kilka lat prędkość transmisji danych wzrośnie niewyobrażalnie. A jak ktoś ten tekst przeczyta za lat 10 to się uśmieje nad oferowanymi dziś szybkościami...

Piotr Rabiej

, wydruk, pdf , Prześlij znajomym

internet, PC, UMTS, HSDPA, HSPA+, UPC, Telefonia Dialog

Jesteś pierwszym, który to przeczytał

przeczytaj_tresc_ponownie