Przejdź do treści

Debata KFS: Żeby dwoje chciało na raz

Data: 2010-11-29 00:00:00
Debata KFS: Żeby dwoje chciało na raz

Dziś już prawie nikt  w Polsce nie podważa konieczności budowy infrastruktury szerokopasmowej.  Chodzi jednak o to, by sieć, którą budujemy przy wsparciu unijnych funduszy, nie stała się za kilka lat skansenem, a mogła służyć społeczeństwu przez dziesięciolecia – mówili uczestniczy debaty kończącej konferencję KFS. Odbyła się ona pod tytułem: „Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz”. Dyskutowano  m.in. o problemie współpracy między samorządami, administracją rządową, a biznesem w zakresie budowy infrastruktury społeczeństwa informacyjnego.

Dziś już prawie nikt  w Polsce nie podważa konieczności budowy infrastruktury szerokopasmowej.  Chodzi jednak o to, by sieć, którą budujemy przy wsparciu unijnych funduszy, nie stała się za kilka lat skansenem, a mogła służyć społeczeństwu przez dziesięciolecia – mówili uczestniczy debaty kończącej konferencję KFS. Odbyła się ona pod tytułem: „Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz”. Dyskutowano  m.in. o problemie współpracy między samorządami, administracją rządową, a biznesem w zakresie budowy infrastruktury społeczeństwa informacyjnego.

Jako pierwszy zabrał głos profesor  Wojciech  Cellary z Uniwersytetu  Ekonomicznego w Poznaniu. Według niego, technologia internetowa znajduje się obecnie w przełomowym momencie swego rozwoju.  – Dzisiaj sieć ta służy głównie ludziom do komunikacji, ale niebawem to przede wszystkim rzeczy i przedmioty będą podłączone do internetu i będą się komunikować miedzy sobą  – mówił profesor Cellary. Takie zastosowania można sobie łatwo wyobrazić np. w przypadku ulicznych automatów z napojami, które zdalnie sygnalizują, że trzeba do nich dostarczyć nową partię towaru. – To nam pomoże rozwiązać kwestie ekologiczne oraz  problem starzenia się społeczeństwa, bo skoro coraz mniej ludzi jest zdolnych do pracy, to  trzeba włączyć automaty – uważa Cellary.

Przytoczył statystki, z których wynika, że na świecie jest obecnie  1,5 mld komputerów PC  i 5 mld telefonów komórkowych. A szacuje się, że aż  50 mld urządzeń,  takich jak wspomniane automaty z napojami, lodówki czy pralki zostanie podłączonych od Internetu.  – To wielkie wyzwanie i  nie wierzę, żeby jakikolwiek samorząd angażujący się w budowę infrastruktury szerokopasmowej brał to pod uwagę – mówił Wojciech Cellary.

Nie budujmy skansenu

Profesor Krzysztof Rybiński z SGH powiedział, że kiedy dwa lata temu zgłosił na forum rządowym, żeby wpisać do konstytucji, że każdy obywatel ma prawo do taniego internetu, to wywołało to znamienne uśmieszki.  – A okazało się, że  Finlandia rok później coś takiego wprowadziła – mówił Rybiński. Jego zdaniem, niezapewnienie  dzisiaj ludziom możliwości dostępu do globalnej sieci to łamanie praw człowieka.

- Co gorsza, moim zdaniem, dziś budujemy sobie skansen informatyczny.  Podczas gdy  administracja amerykańska zaczyna świadczyć usługi w tzw. informatycznej chmurze, my rozbudowujemy serwerownie i działy informatyczne w administracji - zwrócił uwagę Krzysztof Rybiński. Podał przykład: gdy był prezesem NBP, to zatrudniał  500 informatyków i 100 ekonomistów. - A czy bank centralny to firma informatyczna? – pytał retorycznie. Podkreślił, że fundusze unijne na infrastrukturę telekomunikacyjną i informatyzację powinny doprowadzić od ograniczenia zatrudnia w administracji o 50 tys. osób i stworzenia miejsc pracy w sektorze prywatnym . Rybiński obawia się jednak, że nikt nie stawia sobie takich celów realizując unijne projekty.

Zdaniem Jacka Wilczewskiego z Kancelarii Grynhoff Woźny Wspólnicy, budując infrastrukturę szerokopasmową warto czerpać z dobrych przykładów innych krajów. – Dziś Europa stawia na sieci światłowodowe i NGN, dlatego  infrastrukturę o minimalnej wymaganej przez UE przepływności 2 Mibt/s należałoby budować tylko na obszarach o małym zaludnieniu - zauważył Wilczewski.
Zwrócił też uwagę, że przy budowie sieci w Europie preferowany jest model  współpracy publiczno-prywatnej, w którym samorząd dysponuje środkami finansowymi i określa cele, a  podmioty wyspecjalizowane, czyli operatorzy  realizują inwestycje i  potem zarządzają siecią. – Ubiegając się o środki na budowę sieci operatorzy konkurują wysokością kosztów, a samorząd powierza zadania tym podmiotom, które występują o najmniejszą kwotę dotacji – wyjaśnił Wilczewski.

Samorząd jako lokalny regulator

Anna Streżyńska, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej stwierdziła, że każdy samorząd na polu telekomunikacji powinien pełnić rolę lokalnego regulatora.  - Najpierw powinien sformułować w tym zakresie interes lokalny, określić potrzeby mieszkańców, a potem zastanowić się, jak to zrealizować – wyjaśniła Anna Streżyńska.  Według niej samorząd  do ostatniego momentu powinien się powstrzymywać od prowadzenia działalności telekomunikacyjnej, aż nie przekona się, że konieczna jest taka interwencja. - Samorząd ma myśleć jak dojrzały lokalny regulator, z jednej strony starać się budować popyt, z drugiej zachęcać lokalnych operatorów do inwestycji – powiedziała  Streżyńska. 

Podkreśliła, że nie należy się spodziewać szybkiej nowelizacji ustawy o  wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych, tzw. megaustawy.   – Nowe przepisy funkcjonują  dobrze. Dlatego minie jeszcze trochę czasu, nim nastąpi jej nowelizacja – powiedziała Anna Streżyńska. Jej zdaniem, efekty wdrożenia przepisów mogłyby być jeszcze lepsze, gdyby ktoś kompleksowo wspierał samorządy w działaniach w sferze telekomunikacji,  w takich kwestiach jak: wybór koncepcji inwestycji i ewentualnie partnera, przygotowanie studiów wykonalności, akceptacja proponowanych rozwiązań technicznych i ekonomicznych. Temu problemowi miał zaradzić tzw. projekt systemowy. W jego ramach UKE miało doradzać jednostkom samorządu terytorialnego oraz małym i średnim przedsiębiorstwom przy pozyskiwaniu środków i realizacji inwestycji. W ostatniej chwili po wszystkich uzgodnieniach MSWiA jednak zablokowało tę koncepcję. 
Biorący udział w debacie Igor Ostrowski, członek Zespołu Doradców Strategicznych Prezesa Rady Ministrów poinformował, że sprawa projektu systemowego znana już jest premierowi. - W  najbliższym czasie  będzie decyzja w tej sprawie. Mogę tylko powiedzieć, że projekt systemowy będzie realizowany, choć trochę w innej formie niż zamierzano to pierwotnie - powiedział Igor Ostrowski.

Potrzebne standardy

Piotr Muszyński, wiceprezes Telekomunikacji Polskiej stwierdził, że w przypadku jego firmy ujawniają się problemy we współpracy z samorządami przy budowie sieci regionalnych. Np. TP popisała kilka lat temu umowę o partnerstwie publiczno-prywatnym z Małopolskim Urzędem Marszałkowskim dotyczącą budowy sieci regionalnej. I na tym współdziałanie obu stron się na razie skończyło. Jego zdaniem, winne są tu rozwiązania prawne, bo samorządy boją się korzystać z ustawy o PPP. Obawiają się, że znajdą się wtedy pod lupą prokuratora. – Z drugiej strony w niektórych województwach, takich jak wielkopolskie czy łódzkie, widoczna jest determinacja samorządów w zakończeniu takich projektów. Jednak szkoda, że nie ma w tym zakresie standardów i co region to przyjęte rozwiązania odnośnie zasad współpracy między podmiotem prywatnym a publicznym są różne – stwierdził Muszyński.

Poinformował on, że TP chce wziąć udział w konkursie ogłoszonym przez Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego na budowę sieci szerokopasmowej. Koszty inwestycji to 110 mln zł.  W większości projekt będzie dofinansowany ze środków Unii Europejskiej. Blisko 12 mln zł będzie pochodzić z budżetu województwa, a pozostałą sumę, czyli jakieś 35 proc. kosztów, ma pokryć firma telekomunikacyjna wybrana w konkursie.

Zdaniem Piotra Muszyńskiego, sieci budować trzeba, bo zapotrzebowanie na usługi oparte na nich będzie rosło, co potwierdzają obserwacje najmłodszej grupy klientów, jakie prowadzi TP. - Młodzi  klienci kreują ogromy popyt na przesył danych. Musimy odpowiedzieć na to zapotrzebowanie – mówił Muszyński. I jego zdaniem tu jest pole do współpracy między administracją, samorządami i operatorami. – Szacuje się, że koszt zmodernizowania sieci w Polsce do technologii  NGN to około 23 mld zł, i to są mnie więcej 10-letnie środki inwestycyjne, jakie na budowę sieci przeznacza TP. To oznacza, że żaden operator samodzielnie bez wsparcia publicznego nie podoła zrealizowaniu tego zadnia - stwierdził Muszyński.

Marek Jaślan

, wydruk, pdf , Prześlij znajomym

KFS, debata, infrastruktura

Jesteś pierwszym, który to przeczytał

przeczytaj_tresc_ponownie